— My pokój niesiemy — powtórzył Bumir — pokój uczyńmy i poprzysiężmy sobie na ogień święty, na „kamień w wodę”. Leszkowie i kmiecie niech żyją w zgodzie. Dajcie powrócić Pepełka synom i siedzieć na swej ziemi, i nam też wszystkim, co do ich rodu należym, mir97 dajcie...

Zadumał się Piastun głęboko.

— A dlaczego wy prosicie za nich? — nie ci, co nam wprzódy wojnę i niepokój nieśli?

— Przyjdą i oni —- rzekł prędko Bumir.

— Niech przyjdą swobodnie — niech staną przede mną i starszyzną, i kmieciami, niech rzekną, czego chcą. Nie złoży się mir, damy im odejść całym. Dziś iść mieliśmy ku granicy — stoimy tu i czekać będziemy, jeżeli mir i zgoda z nimi przyjść mają.

Bumir ręki chciał na to, co mówił Piastun, i kneź mu rękę dał przy świadkach.

— Idźcie — rzekł — i przywiedźcie ich.

Z tym odeszli Leszkowie w pokoju, na koń siedli i jechali wśród ludzi niezaczepiani ręką ni słowem.

Piastun za nimi wyszedł w podwórko ku wojewodom.

— Widzieliście ich — rzekł — zgodę nam przynoszą. Radźcie, co czynić mamy.