Kubki przez Podczaszego w okół nalewane pośpiesznie i wychylane nie mieszkając, umysły do tego szyderskiego śpiewu, którego ks. Kwoka był autorem, dobrze przygotowały.
— Litanję naszą! Litanję! — wołano z zastoła... zaśpiewajmy.
Ks. Kwoka wydobył się nieco z kąta, ułożył minę pobożną, a śmieszną, ręce ścisnął i na głos, sposobem kościelnym, zaintonował...
— Bolesławie Czysty!
— Oczyść nas! — odpowiedziano mu chórem...
— Bolesławie Pobożny Odoniczowiczu!
— Módl się za nami!
— Bolesławie Tęgi, Ziemowita synu!
— Zawojuj nas, jeśli możesz!
— Toby się zdało — wtrącił Biskup. Śpiewano tym czasem dalej śmiejąc się i wykrzywiając.