Ale po pewnym przeciągu czasu, wróciło wszystko do dawnych kolei. Porucznik był starym Preslerem, a otrzymana jakaś gratyfikacya obudziła w nim trochę przytartą gorliwość.
Zapomniał był zupełnie o pułkowniku z którym się spotkał u Lipkaua, i o szpiegowaniu go, gdy w parę tygodni zetknął się z nim na ulicy.
— Cóżeś to mi tak zniknął? rzekł do niego pułkownik. Zwykła wymówka przyszła na usta Preslerowi, powiedział że był chory przez dni kilka.
— Coś mi też i biednie wyglądasz, dodał stary wojak, gdybyś kiedy przyszedł do mnie jakbyśmy się szerzéj rozgadali, możebym ci się ja na co przydał, a ty mnie...
Presler skłonił się i postanowił z zaproszenia korzystać.
Słówko o pułkowniku.
Był to żołnierz z 31 roku jeden z tych rzadkich ludzi których trzydzieści lat cierpień i rozmyślań nie ostudziły w sprawie krajowéj. Nie potrzebujemy nalegać na olbrzymią różnicę dwóch rewolucyj przedzielonych od siebie więcéj niż ćwiercią wieku; gdyby pierwsza z nich miała ducha drugiéj, albo druga te materyalne zasoby jakie pierwszéj służyły, Polska byłaby już swobodną. Gdy z dzisiejszego naszego stanowiska spojrzym na rewolucyą 31 roku i porównamy ją do dzisiejszéj, uderza nas niesłychany postęp, zpotęgowanie ducha, jedność jakiéj naówczas nie było, poświęcenie daleko ogólniejsze i daléj idące. Ale też sam początek pierwszéj rewolucyi 31 roku i jéj charakter, był całkiem odmienny. Tam na czele stały osobistości, jednostki, tu bezimienny ogół, tam naród wlókł się naśladowniczym torem powtarzając cudze dzieje, tu urobiła się instynktowo forma właściwa działaniu, nasza własna, do okoliczności stósowna; tam na czele stało wojsko i szlachta, tu stan średni, mieszczanie, rzemieślnicy, młodzież, żydzi. W 31 roku kobiety z okien tylko rzucały bukiety, dziś pełny ich Sybir i cytadela. Różnice są niesłychanie wielkie: Chłopicki, Skrzynecki, Radziwiłł, Krukowieccy i t. d., tu Ćwiek, Wawr, Kruk, Bosak, Fricze, imiona nieznane a bohatérstwa olbrzymie. Tam robili ludzie, tu współdziała cały ogół, tam były stronnictwa, tu jest jeden naród, bez różnicy stanu, wyznania, płci i wieku. Gdybyśmy pisali historyą a nie proste opowiadanie powszednich wypadków téj chwili, należałoby wskazując tę różnicę ukazać zarazem że bez krwawéj a nieszczęśliwéj próby 1831 roku, rok 63 byłby niepodobieństwem. Z tych błędów pierwszéj rewolucyi skorzystaliśmy wielce, lata cierpienia dały dojrzałość, skorzystaliśmy także i z cudzych doświadczeń a nadewszystko, powiedzmy szczerą prawdę, nie wstydźmy się wyznać, że w rękach ludzi rozsądnych, poważnych, wytrawnych, wszystkie te cuda które się dziś dzieją byłyby niepodobieństwem. — Potrzeba było ślepéj wiary, szału niedoświadczenia i młodości aby się tak rzucić na stokroć potężniejszego wroga, i zadać mu klęski tak ciężkie. Materyalnie przygnieceni, moralnie odnosim olbrzymie zwycięztwa, zrywamy maskę, pokazujemy światu bezsilność téj potęgi, przed którą drżała niedawno Europa. Wszystkośmy to winni jedności, zgodzie wewnętrznéj, i posłuszeństwu które, oby do końca wytrwać mogło!!
Pułkownik Zagrzebski, którego pospolicie młodzież lubiąca spieszczać i przemieniać nazwiska, zwała starym Zagrzebą, był to waleczny żołnierz z 31 roku który i nic nie zapomniał i wiele się nauczył. Choć posiwiał i złamany był na ciele, w duchu pozostał młodym; ciągłe obcowanie z młodzieżą którą kochał utrzymywało go w téj czerstwości która jest darem wybranych. Lat trzydzieści spędził to w wiosce swéj którą miał pod Płockiem, to w Warszawie, to, gdy było można, za granicą. Upadek pierwszéj rewolucyi przygniótł go, ale nie odebrał mu nadziei, powtarzał po cichu piosenkę z 31 roku:
Bo co się dziś nie powiodło
Może się jutro powiedzie...