O! już po odpuście w Gruszycy, spóźniliście się po swojemu, o dniu zapomniawszy.
— Ja bo nie idę na odpust, odparł Tomko zafrasowany.
— No a dokądże?
— Na naukę!
— Jakto na naukę? zawołało dziewczę poklaskująć w dłonie — Terminować! Ty! ty ślacheckie dziecię! a na co! Boże miły! cóż to jest? Na naukę! A czego to myślicie się uczyć na szerokim świecie?
— Nie terminować, ale uczyć się idę — Małgosiu?
— Słyszę, ale czegóż?
— Prawdy! rzekł Tomko cicho, smutnie i jakby zawstydzony.
— Moj Boże! a w domuż? nie możnaż się jej było nauczyć z Ewangeliczki i Ołtarzyka?
To mówiąc Małgosia usiadła na trawie i spoglądając w oczy Prawdzicowi, tęskno pytała go dalej, łzy kryjąc ręką i chustką.