— Coś nakształt olbrzymiego obwarzanka nad głową dziecka, rzekł baron.

— Odległość tego dziwnego satellily, prawił dalej nauczyciel, wynosi prawie siódmą część odległości ziemi od księżyca. Siła Saturna, który na sobie unosi i ten pierścień i siedem jeszcze księżyców, jest daleko większa od wszystkich znanych planet. Saturn też leży daleko od słońca i sam w swojem państwie rządzi się obsolutniej z tego powodu, jak to zwykle rządzcy w majątkach dalekich od oka pańskiego. Za nim jeszcze jest Uranus i... i... Bóg wie! Uważcie tylko jak tu wszystkie planety w miarę oddalenia od słońca — króla, coraz więcej rolę słoneczną na siebie przybierają. Im dalej od niego, tem więcej księżyców: Merkurjusz pod okiem pańskiem nieośmiela się nikogo trzymać przy sobie, Wenus, Mars, Westa, Juno, Ceres, Pallas, nie mają ich także — Jowisz ma już cztery. Saturn siedem oprócz pierścienia, Uranus sześć (ale musi być pewnie daleko więcej, dojdziemy tego w krótce.)

— Aleśmy jeszcze nie doszli.

Paulatim summa petuntur.

— I nie doszliście także odległości gwiazd stałych naprzykład od ziemi —

— Ale jej dochodzim — Piazzi, Calandrelli i Brinkley zajmowali się wymierzeniem paralaxy gwiazdy Alfa w Lirze; każdy postępował wedle własnej methody.

— I wszyscy trafili na jedno?

— O! nie! co najciekawsza że każdemu wypadło co innego!

Tomko zadrżał.

— Struve zupełnie znów nową metodą, niechybnie dokładniej od nich nam to wyrachuje...