— A! a! a niemylisz się no tylko moja panno!
— Zwiodłam że kiedy Jegomości, spytała żona ze słodką wymówką. Nic przecie dotąd nie wiedziałeś, a to już od czterech miesięcy. Pytałam się znachorek, starej kowalowej i Elżbiety, niéma wątpliwości.
— Jeszcze pięć miesięcy czekać! niespełna pół roku długo to długo, ależ wyściskam chłopca jak się urodzi!
— A któż ci powiedział że będzie chłopiec!
— Ba! a prawda, szłusznie kochanko mówisz! To jeszcze na dwoje widłami pisano, albo albo, proszę, a mnie się zdawało. —
— Bóg jeden wié co nam dać raczy.
— A jabym przysiągł, że syna miéć muszę.
— Nie łapmy ryb przed niewodem.
Pan Bartłomiej zamyślił się, westchnął i dodał:
— Zapewne.