Tak samo jak ona, ze Wschodu i Zachodu płynęły do nas myśli, obyczaj, życie, a u nas się zlewały w całość która je łączyła i jednoczyła. Żadnemu z tych wpływów nie ulegaliśmy wyłącznie, a karmiliśmy się wszystkiemi, jak pszczoły które z kwiatów miód zbierają. I gdyby nie napaści i nie wojny a zniszczenia, które połowę narodu na siodłach z mieczem w dłoni wciąż trzymały — miód ten nasz byłby obfitszy i słodszy...

W orszaku Leszkowym niemieckiej zbroi i sukni dużo było, między kapelanami niejedna twarz zdradzała południowe pochodzenie; — dużo też swoich dla oka się po niemiecku zbroiło i przystrajało. Obok tych szło sporo Rusinów, ze wschodnio greckiemi sukniami i pasami, wysokie kołpaki niosąc w ręku. Niektórzy ze staroświecka po prostu ale bogato byli przybrani, inni na pół ruskie, pół niemieckie mieli na sobie płaszcze i kaftany.

Książe ze swą panią szli do oświetlonego ołtarza i tam gdzie przed chwilą klęczeli Hebda i Kumkodesz, poklękli, a księża i klerycy wesołemi głosy, na dany znak zanucili.

Lux est orta gentibus

In umbra sedentibus

Et mortis caligine!

Gaudet miser populus

Quia mundo parvulus

Nascitur ex virgine.

Ut ascendat homo-reus