— Spotkamy się na drodze, albo u niego doma — odparł Leszek który postanowił nie uledz.
Plwacz ustąpił nieco.
— A wy co myślicie czynić? z nim iść czy ze mną? — zapytał Leszek.
Plwacz cicho, sucho zaśmiał się.
— Co? na szwagra, który mnie z poniewierki dźwignął, gdym z wygnania bosy się wyrwał? Ja? przeciw niemu?
— Na szwagra łacniej niż na stryja — rzekł Leszek — boć zawsze dalszy niż on.
— On mi nie szwagier, on mi więcej niż brat, on mi ojcem! on dobroczyńcą! — gwałtownie począł Odonicz. — Ja na niego nie pójdę!
— A na mnie? — odwracając się zapytał Leszek.
Milczenie nastąpiło. Odonicz pluł i patrzał zezem po bokach.
— Na was nie pójdę — chyba mnie zmusicie — odparł.