Miałożby to już być oswobodzenie?
Niech Bóg czyni ze mną, co Jego wola i łaska; żyło się też dosyć! Stań się wola Twoja i niech za wszystko Imię Twe będzie błogosławionem.
Na ostatniej stronicy zeszytu, po ogromnym żydzie, który wygląda, jakby na nim z rąk pióro wypadło, obcą ręką dopisane:
„Dn. 25 Decembris 18. Wezwany przez majstrową Łukaszową Niedźwiedzką do chorego człeka, mieszkającego u niej w komornem, wyspowiadałem go jeszcze przytomnego i dałem mu wijatyk i oleje święte.
Umarł wielce przykładnie, jak się z tych raptularzy okazuje, stary żołnierz i szlachcic dobrej familii, człek niegdyś zamożny. Ponieważ fanty, pozostałe po nim, na zapłacenie pogrzebunie starczyły, z miłosierdzia go pochowano. Pokój duszy jego.
Ks. T. M. S. T. Doktor”.
Raptularz mi ten majstrowa oddała, bo się nikomu na nic nie zdał. Osobliwe zrządzenie boże, iż musiałem później na rekwizycyę mecenasa M. wydać metrykę zgonu, bo się okazało, że mu niejaka pani Paulina M. wdowa, cały majątek testamentem przekazała, ale nim odszukano porucznika, poszedł już do chwały bożej, i nic dziś nie potrzebuje.
Przypisy:
1. habet sua fata — ma swoje losy (łac.). [przypis autorski]