— Jaką nosisz odznakę? — zapytał Paweł.

— To jest nasze stowarzyszenie — odrzekł Teodor.

— Co tam robicie?

— Różne rzeczy.

Długa przerwa.

Teodor nie znosił ciszy i zaczął spacerować po pokoju ze spuszczoną głową. Robił krótkie kroki; kciuk prawej ręki wsunął między kamizelkę a rękaw koszuli. Wyglądało to, jak gdyby sobie coś powtarzał, lub jak gdyby w pośpiechu rozwiązywał zagadkę zadaną mu przez brata.

— Późno dziś wstałeś?

— Tak jest — warknął Teodor.

— Poszedłeś późno spać?

Teodor nastawił uszy. Czyżby brat wiedział już o puszce?