— Kto jest pani przyjacielem?

— Grigori — tam siedzi.

Brandeis obejrzał się. Był to człowiek z basowym głosem. W scenie „Biali jeźdźcy” grał pierwszego kozaka.

Grigori był zajęty grą w karty.

— Proszę tu zaczekać! — rzekł Brandeis.

Posłał Grigoriemu kartkę przez kelnera. Napisał na niej:

„Przysiądź się pan natychmiast do nas. Chodzi o pieniądze”.

Grigori przyszedł. Patrzył na przemian na Lidię, której nie ukłonił się, i na Brandeisa, do którego wciąż się uśmiechał.

— Słuchaj pan! — rzekł Brandeis po cichu. — Czy pozwoli pan, by Lidia Markowna jutro została? Ze mną?

— Dlaczego pan mi przeszkadza, mój drogi? — odpowiedział Grigori. — Myślałem, że idzie o pieniądze!