Wartość takiego „lotu”, obliczoną na 100–150 milrejsów, kolonista obowiązany jest spłacić w przeciągu trzech lat, z potrąceniem 1/3, jeśli się w terminie z długu uiści. W przeciwnym razie zapisuje się dług na hipotekę „lotu” na 6% rocznie. Wszelkie inne zapomogi, z których 3/4 zresztą rozkradają urzędnicy po drodze, są bezzwrotne. Kolonista otrzymuje od rządu domek z tarcic, gontami kryty, mający jedną izbę, długą na 6, szeroką na 4, wysoką 2,66 metra, o dwóch oknach bez szyb, zamykanych okiennicami, i przybudówką w tyle, przeznaczoną na kuchnię. Jeżeli kolonista sam sobie taki domek wystawi, ma prawo do zapłaty 120 milreisów — której, co prawda, nigdy nie widuje. Oprócz tego otrzymują emigranci najniezbędniejsze narzędzia i trochę ziarna do siewu, do ogólnej wartości 50 milreisów na rodzinę.
Istnieją jeszcze zapomogi w gotówce, a raczej w formie kredytu u kupców żywności, opłacane robocizną na drogach i robotach rządowych — zarobki te wszakże są największą klęską kolonistów, obdzierają ich bowiem przy wypłatach niemiłosiernie, kupcy są w zmowie z urzędnikami, a na zapłatę czekać miesiącami trzeba, tracąc drogi czas na chodzenie do odległej administracji po należne kwity robocizny, tzw. vales, przyjmowane przez kupców ze znacznym dyskontem. Zapomogę, zrazu wcale dostateczną, obliczoną podług ilości członków rodziny, która przeciętnie wynosiła 50 milrejsów na rodzinę, stopniowo zmniejszano do 30 milrejsów miesięcznie; kwota ta przy ogromnie wygórowanych cenach artykułów żywności nie wystarcza na przeżycie, zarobków zaś ubocznych nie ma żadnych. Najlepiej przeto mają się ci z kolonistów, którzy posiadając mały zapas gotówki na pierwsze potrzeby, nie są zmuszeni dawać się obdzierać przez vendzistów ani szukać wątpliwych zarobków rządowych, wkładając cały czas swój w pracę obok własnej roli, która już po kilku miesiącach utrzymanie im zapewnić może, zwłaszcza jeśli dodamy bardzo ważny, a mało emigrantom znany artykuł żywności, jakim są smaczne i pożywne ziarna araukarii.
Dla przykładu przytaczam ceny artykułów żywności z książeczki dłużnej Adama Jaroszewskiego, warszawianina, na kolonii Sta Barbara osiedlonego:
słonina 1 kilogram — 800 reis
cukier 1 kilogram — 400 reis
chleba bochenek — 400 reis
soli 1 litr — 160 reis
feijao (szablak czarny) 1 cuarta = 10 litr — 1200 reis
kawy 1 kilogram — 2000 reis
ryżu 1 litr — 400 reis