W Rio Negro obecnie buduje się już kościół, a ks. Peters, krakowianin, jest tam proboszczem. Pod administracją p. Balona wiele zmieniło się tutaj na lepsze, podług ostatnich wszakże wiadomości cały zarząd kolonizacyjny w Paranie razem z p. Zaporskim został usunięty, a szefem mianowany Brazylianin Mendonça, podobno nicpoń wielki. Zresztą wszędzie w całej Ameryce Południowej jest to stałym zjawiskiem, że rządy, a zwłaszcza urzędnicy zmieniają się jak w kalejdoskopie, a z nimi razem i system rządowy, tak iż ktokolwiek na pomoc rządową liczyć musi, nigdy nie jest pewny, co mu jutro przyniesie. W Europie zmiany podobne nazywają się tylko „przesileniami ministerialnymi” lub w najgorszym razie „dymisją gabinetu”, tutaj zaś jest to już „una revoluçao”226, która wszystko do góry nogami przewraca, aby w parę miesięcy później inna revoluçao odpłaciła jej pięknym za nadobne. Toteż mają zupełną słuszność koloniści nasi, że pozwalają się gryźć pomiędzy sobą Brazylianom i obalać rząd po rządzie, nie przyjmując czynnego udziału w krajowej polityce oprócz chyba popierania przy wyborach ligi Ordem e Progresso, dążącej jawnie do wyrzucenia z Parany zarówno „liberalnych”, jak „konserwatywnych” Brazylianów. Że im za to Brazylianie wdzięczni nie są, trudno się temu dziwić.
O 40 kilometrów ku wschodowi od Rio Negro, przy ujściu rzeki Rio Preto, leży mała osada tego nazwiska, w której Polak Kamiński posiada engenho do mielenia mate i sklepik spożywczy (venda). Przestrzeń między Rio Negro i Rio Preto dość jałowa: gaje araukarii przeplatane kawałami bezleśnego i skalistego kampu. Od Rio Preto znowu droga wchodzi w lasy. Na przestrzeni 45 kilometrów przejeżdża się niemieckie kolonie Lenzol i Oxford i dochodzi wreszcie do Sao Bento, głównej osady tej okolicy. Okręg Sao Bento liczy 900 kolonii, z tych około 300 polskich, wyłącznie z Prus i Galicji.
Sao Bento i kolonie okoliczne, założone przez hamburskie towarzystwo kolonizacyjne, należą do osad starszych, mają wiele cech wspólnych z okolicami Curitiby, są wszakże, jak się zdaje, mniej zamożne. Wzniesienie nad poziom morza (1000 m) i płody rolnicze wskazują na klimat podobny do Parany.
Środkowym punktem osad polskich w okręgu Sao Bento jest Bechelbrunn (Rio Vermelho), osada miejska posiadająca dwa polskie sklepiki, młyn etc. i oddalona od S. Bento o 10 kilometrów ku wschodowi. Kolonie polskie noszą nazwy: Wunderwaldstrasse (80 rodzin polskich i 8 niemieckich), Banadostrasse, Bismarckstrasse i Humboldtstrasse. Dwie ostatnie zasługują na szczególną uwagę, ciągną się bowiem w kierunku południowym o trzy mile, schodząc stopniowo coraz niżej do regionów gorących. W górnej części kolonii, w pobliżu Rio Vermelho (850 m), rośnie żyto i kartofle; w dolnej (250 m) banany, trzcina cukrowa i kawa.
Większość kolonistów znajduje się tutaj od lat kilkunastu, dostawszy po przybyciu na miejsce po 100 morgów pruskich lasu i zarobek przy budowie drogi po 2–3 milreisów dziennie, zresztą żadnych innych zapomóg im nie udzielano.
Dolne części kolonii Humboldt i Bismarck leżą już w dolinie rzeki Rio Humboldt, dopływu Rio Itapocù z lewej strony.
Ogółem jest w tej stolicy osiedlonych 8000 Niemców i 3000 Polaków.
W Bechelbrunn istnieje szkółka polska i piękny kościół, nie posiadający dotąd proboszcza.
O 30 kilometrów na południowy wschód od Sao Bento przekracza droga (Estrada Dona Francisca) w miejscowości Campo Allegre dział wodny pomiędzy Rio Negro, płynącym do Y-guassu, i Rio Cubatao, wpadającym do Atlantyku; wysokość działu wód, utworzonego przez góry Serra do San Miguel, wynosi 1140 metrów. Dalsza droga ku południowemu wschodowi prowadzi na przestrzeni 40 kilometrów przez las tylko przez dzikich Indian (Botokudów) zamieszkały, wśród górzystej okolicy wzdłuż doliny rzeki Rio Cubatao. Przejście przez wysokie pasmo Serra do Mar ma 1160 m wysokości, po czym na przestrzeni 12 kilometrów droga stromo schodzi na dół, aż do miasteczka Joinville, położonego na brzegu morskiej zatoki.
Joinville jest ładnym, czysto niemieckim miasteczkiem, liczącym około 4000 mieszkańców, oraz stolicą okręgu kolonialnego Dona Francisca, będącego, równie jak S. Bento, własnością hamburskiego towarzystwa kolonizacyjnego. Należące tutaj osady niemieckie leżą wszystkie w gorącym pasie lasów pomorskich u stóp Serra do Mar, w dolinie rzeki Pirahy, ciągnąc się ku południowemu wschodowi aż do ujścia rzeki Itapocù. Są to: Pedreira, Annaburg, Neudorf i Brüderthal. Mały parowiec utrzymuje komunikację pomiędzy Joinville a przystanią morską w Sao Francisco, w której zatrzymują się parowce brazylijskiego Lloyda227.