— Kim jesteście?
— Rozbitkami tak jak pan — odparł inżynier, głęboko wzruszony. — Sprowadziliśmy pana tutaj, żeby znalazł się pan wśród swoich bliźnich.
— Moich bliźnich!... Nie mam żadnych bliźnich!
— Znajduje się pan wśród przyjaciół...
— Przyjaciół!... Moich przyjaciół! — zawołał nieznajomy, kryjąc twarz w dłoniach. — Nie... Przenigdy... Puśćcie mnie! Puśćcie!
Po czym uciekł w stronę morza i stał tam długo nieruchomy.
Cyrus Smith udał się do swoich towarzyszy i opowiedział im, co się stało.
— Tak, jest jakaś tajemnica w życiu tego człowieka — powiedział Gedeon Spilett. — Zdaje się, że powrócił do człowieczeństwa tylko dzięki wyrzutom sumienia...
— Doprawdy nie wiem, co za człowieka tu sprowadziliśmy — powiedział marynarz. — Ma jakieś tajemnice...
— Które będziemy musieli uszanować — przerwał mu żywo Cyrus Smith. — Jeśli popełnił jakiś błąd, to ciężko go odpokutował i w naszych oczach jest rozgrzeszony.