— Listopad — odparł Harbert.

— A rok?

— Tysiąc osiemset sześćdziesiąty szósty.

— Dwanaście lat! Dwanaście lat! — zawołał.

Po czym oddalił się pospiesznie.

Harbert powtórzył towarzyszom swoją rozmowę z nieznajomym.

— Ten nieszczęsny stracił rachubę miesięcy i lat — zauważył Gedeon Spilett.

— Tak, w chwili kiedyśmy go znaleźli na wysepce, przebywał tam już dwanaście lat — dodał Harbert.

— Dwanaście lat! — powiedział Cyrus Smith. — Ach, dwunastoletnia samotność, po życiu być może zbrodniczym, łatwo może człowiekowi pomieszać zmysły.

— Mnie się zdaje — odezwał się Pencroff — że ten człowiek trafił na wyspę Tabor wcale nie wskutek katastrofy statku, ale że został tam osadzony za jakąś zbrodnię...