Na dźwięk jego głosu Ayrton otworzył oczy i wpatrzył się w twarz Cyrusa Smitha, a potem w pozostałych towarzyszy.
— To wy? — zawołał. — To wy?
— Ayrtonie! Ayrtonie! — powtórzył Cyrus Smith.
— Gdzie jestem?
— W domu w zagrodzie.
— Sam?
— Tak.
— Ale oni wrócą! — zawołał Ayrton. — Brońcie się, brońcie!
I upadł bez sił na łóżko.
— Spilecie — odezwał się w tej chwili inżynier — lada chwila możemy się spodziewać ataku. Wprowadźcie wózek za ogrodzenie, a potem zabarykadujcie bramę i wracajcie tu wszyscy.