— Ale, panie Smith — dodał — byłem uwięziony w jaskini, więc jak to się stało, że jestem tu, w zagrodzie?
— A jak się to stało, że piraci leżą martwi, tu, wewnątrz ogrodzenia? — odpowiedział reporter.
— Martwi?! — zawołał Ayrton, mimo całego osłabienia zrywając się z łóżka.
Towarzysze podtrzymali go. Chciał się koniecznie podnieść, na co mu wreszcie pozwolono, i wszyscy udali się w stronę strumyczka.
Było już całkiem widno.
Na brzegu, w pozycji, w jakiej ich zaskoczyła śmierć, widocznie błyskawiczna, leżało pięć ciał piratów.
Ayrton stał w osłupieniu. Cyrus Smith i towarzysze patrzyli na niego bez słowa.
Na znak dany przez inżyniera Nab i Pencroff obejrzeli zesztywniałe już ciała.
Nie było na nich żadnych śladów obrażeń.
Dopiero po bardzo uważnym zbadaniu Pencroff dostrzegł na czole u jednego, u drugiego na piersiach, u trzeciego na plecach, u czwartego na szyi małą czerwoną plamkę, jakby ledwo widoczny ślad uderzenia, której pochodzenie trudno było rozpoznać.