W tej chwili rozległ się męski głos, głos człowieka, którego serce nie zna trwogi. Odpowiedziały mu inne, nie mniej mężne głosy.
— Wszystko już wyrzucone?
— Nie, jest jeszcze dziesięć tysięcy franków w złocie.
Ciężki worek natychmiast spadł w morze.
— Podnosi się balon?
— Trochę, lecz wkrótce spadnie znowu!
— Czy jest coś jeszcze do wyrzucenia?
— Nic!
— Jak to? A kosz?
— Złapmy się siatki! A kosz do morza!