— Panie — rzekł do niego ze złośliwym uśmiechem — więc pan potrzebujesz swoich przyjaciół dla własnej obrony?

Fabijan zbladł. Porwał sią na Harry Drake’a. Lecz go wstrzymałem. Z drugiej strony towarzysze owego łotra odprowadzili go; jednak zdążył on spojrzeć mściwie na swego przeciwnika. Kapitan Corsican i ja zeszliśmy się z Fabijanem, który poprzestał na powiedzeniu głosem spokojnym:

— Za pierwszą sposobnością wypoliczkuję tego gbura.

XXI

W nocy z piątku na sobotę, „Great Eastern”, przepłynął nurt Gulfstream, którego woda głębsza i cieplejsza przerzynała warstwy otaczające. Powierzchnia tego morza, ściśnięta falami Atlantyku, jest nawet trochę wypukła. Jest to więc prawdziwa rzeka, przepływająca między dwoma płynnemi brzegami, i to jedna z najznaczniejszych na kuli ziemskiej, gdyż Amazonkę albo Mississipi sprowadza do rzędu strumyków. Woda czerpana w nocy podniosła się z dwudziestu siedmiu stopni Farenheita do pięćdziesięciu jeden, co czyni na termometrze stustopniowym dwanaście stopni.

Ten dzień 5 Kwietnia rozpoczął się cudownym wschodem słońca. Długie fale głębin morskich błyszczały. Wiatr był ciepły południowo-zachodni. Były to pierwsze dnie pogodne. To słońce, któreby zazieleniło pola stałego lądu, tutaj wydobyło na wierzch świeże stroje. Wegietacyja czasem się opóźnia, moda — nigdy. Wkrótce były na bulwarach liczne grona spacerujących. Tak wyglądają Pola Elizejskie w niedzielę, przy pięknem słońcu majowem. Tego poranku nie widziałem Kapitana Corsicana. Chcąc się dowiedzieć, co się dzieje z Fabijanem, udałem się do jego pokoiku, który się znajdował po lewej stronie dużego salonu. Zapukałem do drzwi, lecz nikt się nie odezwał. Popchnąłem drzwi. Fabijana nie było.

Wyszedłem więc na pokład. Pomiędzy przechodzącemi się nie spostrzegłam ani swoich przyjaciół ani doktora. Wtedy przyszło mi na myśl poszukać, w jakiem miejscu parostatku osadzona była nieszczęśliwa Ellen. Który też ona pokoik zajmowała? Gdzie ją Harry Dreke wtrącił? W jakie ręce powierzono tę nieszczęśliwy którą mąż opuszczał po całych dniach? Zapewnie płatnym staraniom jakiej służącej z okrętu, jakiej obojętnej dozorczyni chorych? Chciałem się dowiedzieć co się z nią dzieje, nie z próżnej ciekawości, lecz w interesie Elleny i Fabijana, chociażby tylko dla zapobieżenia ich spotkaniu, którego zawsze obawiać się należało.

Zacząłem swe poszukiwania od pokoików dużego salonu dla kobiet, i przebiegłem korytarze obydwu pięter, które przedzielają tę część okrętu. Poszukiwanie to tyło dosyć łatwe, gdyż nazwiska podróżnych napisane na arkuszu papieru, można było przeczytać na drzwiach każdego pokoiku Nie mogłem znaleźć nazwiska Harry Drake’a; nie zdziwiło mnie to, gdyż człowiek ten zapewnie wolał położenie pokoików wystawionych w tyle „Great Easternu”, nad salonami mniej uczęszczanymi. Nie było zresztą co do wygody żadnej różnicy w urządzeniu przodu i tyłu obrębu, gdyż Towarzystwo Wynajmujących przyjęło jednę tylko klasę podróżnych.

Zwróciłem się więc do pokojów jadalnych i przeszedłem z uwagą korytarze poboczne, które przechodziły między dwoma rzędami pokoików. Wszystkie te pokoje były zamieszkane; na wszystkich drzwiach były nazwiska podróżnych a nazwiska Harry Drake’a jeszcze nie znalazłem. Tą razą zdziwiłem się brakiem tego nazwiska; myślałem bowiem, że już obszedłem całe nasze pływające miasto, i nie znalazłem żadnego „cyrkułu” bardziej oddalonego. Zapytałem się więc jednego ze stewardów a ten mnie objaśnił, o czem nie wiedziałem, że jest jeszcze ze sto pokoików z tyłu dining-rooms3.

— Którędy tam się schodzi? — zapytałem.