— U Fabijana — powiedział mi — byli sekundanci Drake’a. Mnie mówił, abym był jego sekundantem, i pana prosi, abyś także był obecnym tej rozprawie. Czy może na pana liczyć?
— Tak kapitanie. Więc cała nadzieja stracona, oddalenie lub zapobieżenie tej rozprawie jest niemożliwe?
— Nie ma nadziei.
— Lecz powiedz mi pan, z czego ta kłótnia powstała.
— Sprzeczka o grę była tylko pozorem nic innego. W rzeczywistości jeżeli Fabijan nie znał Drake’a, Drake go znał doskonale. Nazwisko Fabijana jest zgryzotą sumienia dla Drake’a, to też on chce zabić to nazwisko, razem z człowiekiem który je nosi.
— Kogo ma za sekundantów Harry Drake? — spytałem.
— Jeden — odpowiedział Corsican — jest ten dowcipniś...
— Doktór T...?
— Ten sam. Drugi jest Yankes, którego nie znam.
— Kiedyż mają przyjść do pana?