— Dobrze. Gdzie będzie pojedynek? W Nowym Yorku?

— Nie, tutaj na okręcie.

— Dobrze, na okręcie, zaraz, jeżeli panu o to idzie. Kiedy? Jutro rano?

— Dziś wieczór, o szóstej z tyłu okrętu przy wielkiem radiu, który w tym czasie będzie pusty.

— To dobrze.

To powiedziawszy kapitan Corsican, biorąc mnie pod rękę, odwrócił się od doktora T...

XXIX

Przeszkodzić już nie można było roztrzygnięciu tej sprawy. Było tylko kilka godzin, do czasu, w którym się mieli obydwa przeciwnicy spotkać. Skąd pochodził ten pospiech! Dlaczego Harry Drake nie czekał, aż wysiądą z okrętu? Czy ten okręt, wynajęty przez towarzystwo francuskie zdawał mu się stanowiskiem więcej pomyślnem, do tego spotkania, które miało być pojedynkiem śmiertelnym. Pewniej może Drake miał skryte wyrachowanie pozbyć się Fabijana, zanim ten postawi nogę na lądzie amerykańskim, i zacznie podejrzewać obecność Elleny na okręcie, o czem jak sądził Drake nikt nic wiedział? Rzeczywiście tak być musiało.

— Mniejsza o to, już po wszystkiem — rzekł kapitan Corsican, lepiej prędzej skończyć.

— Czy mam prosić doktora Pitferge’a aby był obecny przy pojedynku jako lekarz?