Wyglądało na to, że wszelkie starania dżentelmena pójdą na marne, gdy o sto dwadzieścia sążni94 od brzegu zauważył statek kupiecki o ładnej budowie.
Uchodzący z komina dym wskazywał, że statek przygotowuje się do odjazdu.
Phileas Fogg wsiadł do przywołanej łódki i w kilka chwil dopłynął do parostatku „Henrietta”.
Kapitan „Henrietty” był na pokładzie. Phileas Fogg kazał go zawołać.
Stanął przed nim człowiek pięćdziesięcioletni, typ prawdziwego wilka morskiego, o dużych oczach, miedzianej cerze i rudych włosach.
— Czy pan jest kapitanem? — pytał go pan Fogg.
— Tak.
— Jestem Phileas Fogg z Londynu.
— A ja Andreas Speedy z Cardiff95.
— Kiedy pan wyrusza w drogę?