— Od osoby.
— I jest was czwórka?
— Czwórka.
Kapitan Speedy zaczął się drapać w czoło, jakby zamierzał zedrzeć z niego skórę. „Osiem tysięcy dolarów zarobku! Hm...” — mówił do siebie. „Pasażerowie płacący po dwa tysiące dolarów to już nie pasażerowie, to drogocenne towary”.
— Odjeżdżam o dziewiątej rano — rzekł spokojnie kapitan. — Jeżeli pan wraz z pozostałymi tu będzie?...
— O dziewiątej będziemy na pokładzie! — odparł spokojnie pan Fogg.
Było już wpół do dziewiątej. Pan Fogg ze swym zwykłym spokojem zszedł na ląd, wziął dorożkę, przybył do hotelu St. Nicolas, oznajmił towarzyszom, że jadą do Bordeaux i uprzejmie zaproponował panu Fixowi, aby towarzyszył im w tej podróży.
W chwili, gdy „Henrietta” miała odbić od brzegu, wszyscy byli już na pokładzie.
Rozdział XXXIII. Phileas Fogg umie sobie radzić
W godzinę później statek wypłynął na pełne morze, w kierunku wschodu.