— Nie wynajmę!

— Więc go kupuję.

— Nie sprzedam!

Pan Fogg nie stracił nic ze swego zwykłego spokoju, choć sytuacja stawała się poważna. Dotychczas pieniądze usuwały wszelkie przeszkody, tym razem sposób ten, tak zawsze skuteczny, chybił.

Niemniej jednak trzeba znaleźć jakiś sposób przebycia Atlantyku.

Po dłuższym namyśle pan Fogg odezwał się:

— Czy zechce pan nas zawieźć do Bordeaux?

— Nie, nawet gdyby pan dawał dwieście dolarów.

— Dam panu dwa tysiące.

— Od osoby?