— Do Liverpoolu? Dlaczego nie do Chin?

— Do Liverpoolu, jak powiedziałem.

— Nie!

— Nie?

— Nie! Mam kurs do Bordeaux i płynę do Bordeaux!

— Za żadną cenę?

— Za żadną cenę — odpowiedział kapitan tonem nieznoszącym sprzeciwu.

— A właściciel „Henrietty”?

— Właściciel to ja. Statek należy do mnie.

— Wynajmuję go.