— Pani nie mogła pozostać w Indiach! Ocalenie pani zależało tego, czy pani wyjedzie tak daleko od tych fanatyków, żeby nie mogli pani ponownie pochwycić.
— A zatem nie dość, że ocalił mnie pan od strasznej śmierci, to wydaje się panu jeszcze, że jest pan zobowiązany zapewnić mi byt na obczyźnie?
— Tak, pani, lecz okoliczności zwróciły się przeciwko mnie. Niewiele mi pozostało, ale proszę, żeby zechciała pani to przyjąć.
— A z panem co się stanie? — zapytała pani Aouda.
— Mnie, pani — odpowiedział chłodno dżentelmen — mnie niczego nie trzeba.
— W jaki sposób zamierza pan urządzić sobie życie?
— W taki, w jaki powinienem.
— W każdym razie — rzekła młoda kobieta — nędza nie powinna dosięgnąć takiego człowieka jak pan. Pańscy przyjaciele...
— Nie mam przyjaciół...
— Krewni...