— Do Bombaju.
— Dobrze. Pan wie, że podanie paszportów do wizy jest zbyteczne, ponieważ wcale tego nie wymagamy?
— Wiem o tym, panie, lecz chcę, by w ten sposób został poświadczony mój przejazd przez Suez.
— A więc dobrze.
Z tymi słowami konsul podpisał paszport i zaznaczywszy datę, przyłożył pieczęć. Nieznajomy podziękował chłodno i w towarzystwie służącego wyszedł z pokoju.
— A więc?... — spytał inspektor policji.
— No cóż — odparł konsul — ma wygląd człowieka na wskroś uczciwego.
— Być może — odparł Fix — lecz nie o to mi chodzi. Czy nie uważa pan, że ten flegmatyczny dżentelmen jest łudząco podobny do złodzieja z rysopisu?
— Tak, to prawda, ale te wszystkie rysopisy...
— O, ja już to zbadam. Służący wydaje się mniej trudny do odcyfrowania. Przy tym to Francuz i jako taki nie powstrzyma się od gadania. Do widzenia panie konsulu.