Po czym udali się razem w drogę.

— Żebym się tylko nie spóźnił — rzekł Obieżyświat.

— Ma pan jeszcze dosyć czasu — rzekł Fix. — Nie ma jeszcze południa.

Obieżyświat wyciągnął z kieszeni swą dużą „cebulę”26.

— Południe? — rzekł. — Cóż znowu, jest dopiero dziewiąta pięćdziesiąt dwie.

— Pański zegarek się spóźnia.

— Mój zegarek? Zegarek rodzinny, który mam po moim pradziadku. On się przez cały rok ani pięć minut nie spóźnia. To prawdziwy chronometr.

— Już wiem, o co chodzi — odparł Fix. — Zegarek wskazuje godzinę, jaka jest obecnie w Londynie, co daje jakieś dwie godziny opóźnienia w stosunku do czasu w Suezie. Niech pan pamięta, żeby w każdym kraju nastawiać zegarek według słońca w południe.

— Co, miałbym przestawiać mój zegarek? — zawołał Obieżyświat. — Nie, nigdy!

— W takim razie nie będzie się zgadzał ze słońcem.