Pan Fogg jednak nie tracił głowy i nie ustawał w poszukiwaniach. Wtem jakiś marynarz, skłoniwszy się, zatrzymał go, pytając:

— Czy wielmożny pan poszukuje statku?

— A czy macie statek gotowy do wypłynięcia? — spytał pan Fogg.

— Tak, wielmożny panie, pilotowy numer czterdzieści trzy, najlepszy z całej flotylli.

— A jego prędkość?

— Osiem do dziewięciu mil na godzinę. Czy chce pan zobaczyć?

— Tak.

— Wielmożny pan będzie zadowolony. Czy chodzi o przejażdżkę po morzu?

— Nie, o podróż.

— O podróż?