Wkrótce słońce ginęło z oczu pod horyzontem. Kilka promieni, rzuconych jak płynne smugi złota, rozjaśniło krańce Staffy.
Wyspa Mull i inne będące nieco w tyle zapłonęły jakby ogniem.
Na koniec tylko brzeżek tarczy słońca wystawał ponad powierzchnię morza.
— Zielony promień! Zielony promień! — zawołali bracia Mellvill, Bess i Partridge, których wzrok w ciągu ćwierci sekundy odbijał barwę cudownej zieloności.
Tylko Olivier i Helena zupełnie nic nie widzieli, wpatrując się w siebie.
W chwili pojawienia się zielonego promienia myśli ich płynęły gdzie indziej.
Helena wprawdzie widziała promień, ale promień oczu Oliviera, tak jak on wpatrywał się w błękit spojrzenia ukochanej Heleny.
Tymczasem słońce zupełnie zaszło i żadne z nich nie ujrzało zielonego promienia.
XXII. Zakończenie
Nazajutrz, dnia 12 września, Clorinda pojawiła się wspaniała na falach morza, płynąc szybko ku wschodowi, wkrótce też znikły zarysy Staffy.