— Tak jest — odpowiedziała miss Campbell.
— Jaki koniecznie chcesz widzieć — dodał brat Sib.
— A co nastąpi za waszym pozwoleniem, moi wujowie, i do tego jak najprędzej, jeżeli to nie zrobi wam przykrości.
— Bardzo dobrze. A jak go nareszcie ujrzysz...
— Skoro go ujrzę, pomówimy wówczas o panu Arystobulu Ursiclosie.
Brat Sam i brat Sib spojrzeli na siebie ukradkiem i uśmiechnęli się z zadowoleniem.
— A zatem idźmy ujrzeć ów zielony promień — rzekł jeden.
— Nie tracąc drogiego czasu — dodał drugi.
Miss Campbell zatrzymała ich poruszeniem ręki w chwili, kiedy właśnie otwierali okno w salonie.
— Trzeba czekać zachodu słońca — rzekła.