Bracia Melvill dumni ze swych narodowych pisarzy, cytowaliby jeszcze i inne imiona heroin z Antykwariusza, Guya Manneringa, Opata, Klasztoru, Pięknego dziewczęcia z Perth, Kenilsworth itd. 4, ale wszystkie nie dałyby się porównać z miss Campbell.
— Jest to krzak róży zbyt szybko rozwinięty, bracie Sibie, dla którego odpowiednim...
— Jest opiekun, bracie Samie. Otóż pozwalam sobie wnioskować, że najlepszym opiekunem...
— Byłby niewątpliwie mąż, bracie Sibie... ponieważ puściłby korzenie w tym samym gruncie...
— I rósłby naturalnie, bracie Samie, wraz z młodziuchnym krzakiem róży, który by pielęgnował.
Obaj bracia Melvill, wujowie, odnaleźli tę metaforę w dziele Doskonały ogrodnik. Bez wątpienia byli z niej zadowoleni, ponieważ wywołała równocześnie na ich ustach uśmiech. Brat Sib otworzył wspólną tabakierę, delikatnie zanurzył w niej dwa palce, potem przekazał ją do bratu Samowi, a ten, wziąwszy spory niuch tabaki, schował ją do kieszeni.
— Więc zgadzamy się na jedno, bracie Samie?
— Jak zawsze, bracie Sibie.
— Nawet w wyborze opiekuna?
— Czyż można by znaleźć bardziej sympatycznego, bardziej przypadającego do gustu Heleny człowieka niż młody uczony, który w wielu razach okazał nam tak szlachetne uczucie...