— Trzeba ich środek zarobić w ciasto i niech przefermentuje; wówczas da się przechować bardzo długo niezepsute. Chcąc go użyć do jedzenia, piecze się je w piecu, a choć nieco kwaśnieje, niemniej jednak będzie panu smakowało.

— Więc kiedy mamy już chleb, zatem nie mamy czego więcej szukać.

— I owszem, trzeba nam jeszcze owoców i jarzyn: szukajmyż ich.

Nazbierawszy owocu chlebowego, poszliśmy szukać czegoś więcej jeszcze do naszego obiadu „lądowego”. Najpierw znaleźliśmy banany, wyborny owoc, który w strefie gorącej dojrzewa przez cały rok; Malaje nazywają go pisang, a jedzą na surowo. Dalej znaleźliśmy mangi i ananasy nie do uwierzenia wielkie. Poszukiwania zabrały nam dosyć czasu, lubo140 nie mieliśmy go co żałować.

Conseil zapatrywał się na Neda Landa, który idąc naprzód, wprawną ręką zbierał, co napotkał dobrego do jedzenia.

— To może już będziemy mieli dosyć — rzekł Conseil.

— Hm — chrząknął Kanadyjczyk.

— Czy ci mało jeszcze? — pytał Conseil.

— Te rośliny nie stanowią przecie obiadu — odpowiedział Ned — bo to dopiero jego koniec, wety; a gdzie zupa, gdzie pieczeń?

— To prawda — wtrąciłem — Ned obiecał nam kotlety, na które jakoś się nie zanosi.