— Ma się rozumieć! Toćże to ciekawe, nadzwyczajnie ciekawe.
— A może i niebezpieczne! — dodałem tonem przestrogi.
— Ba, niebezpieczne! Prosta przechadzka po ławicy ostrygowej! — odpowiedział Ned Land.
Widocznie kapitan Nemo nic nie wspomniał moim towarzyszom o rekinach. A ja patrzyłem na nich niespokojnie, jakby już brakło im ręki lub nogi. Miałżebym otwarcie ich ostrzec? Niewątpliwie; nie wiedziałem jednak, jak się wziąć do tego.
— Proszę mojego pana — odezwał się Conseil — czy pan raczy dać nam jakie objaśnienia o łowieniu pereł?
— Czy o samym łowieniu — spytałem — czy też o niebezpiecznych przygodach, które...
— O łowieniu — odpowiedział Kanadyjczyk. — Dobrze jest wiedzieć coś o okolicy, po której się ma wędrować.
— Zgoda. Więc siadajcie, przyjaciele, a ja nauczę was tego, czegom się sam przed chwilą nauczył od Anglika Sirra.
Ned i Conseil siedli na kanapie, a Kanadyjczyk zaraz zagadnął:
— Przede wszystkim, panie, chciej objaśnić, co to jest perła?