— Poczciwy mój Ned — odpowiedziałem, śmiejąc się — były to perły sztuczne, kulki szklane, napełnione wewnątrz płynem wschodnim.

— Ba! — odrzekł Kanadyjczyk — I ten płyn wschodni musi drogo kosztować!

— Wcale nie. Jest to po prostu srebrzysta masa łuski płotkowej zebrana z wody i przechowana w amoniaku. Nie ma ona żadnej wartości.

— Rozumiem! Dlatego zapewne Kasia Tender poszła za innego — filozoficznie odpowiedział Ned Land.

— Wracając jednak do wysokiej wartości pereł — odezwałem się znowu — wątpię, czy kiedykolwiek jaki monarcha posiadał szacowniejszą od tej, którą ma kapitan Nemo.

— Czy tej? — spytał Conseil, wskazując na pyszny klejnot w oszklonej szafce.

— Tej samej i nie omylę się, oceniając ją na dwa miliony...

— Franków! — żywo dodał Conseil.

— Tak, chciałem powiedzieć dwa miliony franków, a jednak kapitana nic ona nie kosztuje; po prostu poszedł i wziął.

— Ba! — zawołał Ned Land — My tak samo zrobimy podczas jutrzejszego spaceru. A może znajdziemy lepsze?