— Dwadzieścia sześć.
— Źle — mówi pani nauczycielka. — Pomyśl chwilę.
Obrażalska myśli, myśli i mówi:
— Pięć razy sześć... pięć razy sześć... to będzie... aha... to będzie dwadzieścia pięć.
— Moje dziecko, trzeba się lepiej uczyć tabliczki mnożenia. Siadaj.
Obrażalska siada, buzię nadyma, nosek zadziera. Oj, jak śmiesznie! Oj, jak się zaśmiewa z niej Cudaczek-Wyśmiewaczek! A brzuszek mu pęcznieje...
— Co to za śmieszna dziewczynka! Co za śmieszny głuptas! O, jak mi wesoło!
I Cudaczek-Wyśmiewaczek zasypia w jasnych warkoczykach. Dobrze mu jest. Brzuszek ma pękaty jak to ziarnko grochu.
Obrażalska pogniewała się na mamę i tatę
Przyszedł raz taki dzień, że Obrażalska pogniewała się na mamę i na tatę, i na wszystkich w domu. Naturalnie przez to licho niepoczciwe2, przez tego Cudaczka-Wyśmiewaczka.