— Krra... co to jest?
— Straszydło — pisnął cichutko Cudaczek z fałd Kasinej sukienki.
— Krra... a co ma na głowie?
— Wronie gniazdo! Hi! Hi! Hi!
Wrona aż podskoczyła na płocie.
— Wronie gniazdo? To ja się zaraz sprowadzam.
Przyniosła w dziobie jedną gałązkę i wplątała dziewczynce we włosy. Przyniosła potem drugą i trzecią. W końcu usadowiła się w rozczochranej czuprynie, łeb schowała pod skrzydło i też usnęła.
Kasia nic nie czuła. Po wrzaskach i płaczu mocno jej się spało. Obudziła się dopiero na wołanie matki i wielki głośny śmiech.
— Skąd tu tyle ludzi?
Stoją rodzice. Stoją obaj bracia: Marcin i Adam. I kolega Adama, Stach. I babula Jagula ze swoją kozą. I dwie dziewczynki z sąsiedztwa: Zośka i Małgośka. A wszyscy tak się śmieją, aż im łzy z oczu lecą.