— Ja nie potrafię? Tylko spróbuj! Dwa razy wyżej cię podciągnę od wróbla.
— No, to jazda! — zawołał Cudaczek, który tylko na to czekał.
Siadł na swój szybowiec i złapał dudka za nóżki.
— Jazda!
Dudek machnął skrzydłami i poniósł samolot w górę. Leciał, leciał, a co chwila pytał:
— Już wystarczy?
— Tak i wróbel potrafi! — krzyczał Cudaczek.
Więc dudek machał skrzydłami dalej i leciał coraz wyżej, aż poczuł, że mu się w łebku kręci.
— Puszczaj, bo spadam!
I Cudaczek puścił dudkowe nóżki, bo już był dość wysoko.