Przy obiedzie był dalszy ciąg dąsów. Rodzice wybierali się do cioci.
— Będą sami starsi — tłumaczyła mamusia. — I późno wrócimy. Pójdziesz do cioci innym razem.
Ale panna Obrażalska nie chce innym razem. Chce dziś. Dlatego robi obrażoną minę i nawet ma zamiar nie jeść obiadu. Ale na stół wjeżdża grochówka. Obrażona mina znika od razu z buzi i panna Obrażalska zaczyna jeść z wielkim apetytem.
Coś przy szóstej łyżce tatuś spogląda w jej stronę i mówi:
— Nie chlup tak przy jedzeniu, to brzydko.
Panna Obrażalska czerwieni się, odkłada łyżkę, nadyma buzię. Robi zupełnie tak, jak jej szepce do ucha Cudaczek-Wyśmiewaczek.
Po chwili mama pyta spokojnie:
— Dlaczego nie jesz?
— Nie potrzebuję.
— To możesz podziękować i wstać.