— Jaka zupa? — pyta dziewczynka i krzywi się na zapas.
— Szczawiowa. Ale dla Zosi przecedziłam — odpowiada Michalinka. I stawia talerz.
Nosek wykręcił się na prawo, skrzywił się w lewo, ale ręka bierze łyżkę i zanurza w zupie.
Jeden łyk, drugi i panna Krzywinosek pochyla się do mamy.
— Tu dwa listki pływają — szepce. — Nie mogę jeść.
Dobra i cierpliwa mama wyławia dwa kawalątka zielone i odkłada na brzeg talerza. Cudaczek-Wyśmiewaczek chichoce w bukiecie.
— Nie będę jadła tej zupy — mówi dziewczynka. — Nie lubię takiej zielonej.
I odsuwa talerz. Odsuwa trochę za mocno.
Chlup! Zielona struga wyskakuje nad talerz i rozlewa się po obrusie. Talerz trąca wazonik z kwiatami. Wazonik się przewraca. Cudaczek wylatuje jak z procy i nabija sobie guza o kant stołu.
Ąj! Wszyscy zrywają się od stołu. Andzia biegnie po ścierkę. Michalinka łapie wazonik.