ponieważ jestem zgięciem wielkiej płachty czasu,

mieszkam w wygnaniu,

zmarszczka na powierzchni wody ciemnej jak milczenie.

Liść wpada do rzeki, a rzeka do morza.

Morze zakwita czerwienią ukwiałów.

Nad tą cudną łąką, pod sklepieniem fali

wolno pływają obojętne ryby.

Pewnego dnia

zgasną telewizory

i wojna skończy się bez fajerwerków,