Kompost

J.C.

Te maleństwa, które jedzą ciała liści na podłodze lasu.

Rozcieram w palcach zimną grudkę ziemi,

proch wypełnia poziomice egzotycznej mapy.

W moich tętnicach koncert obcej muzyki,

szum krwi i życia, które mnie chwilowo gości jak rzeka

przypadkowy liść:

wyboista podróż w dół błyszczących wodospadów z widokiem na niebo.

Kładę się na mchu.