Ołów chmur pocięty żyłkami gałęzi,

białe słońce, wiatr i poruszenie skrzydeł,

bez znaczenia, oczy, pazury i pierze,

bez znaczenia iskra między ciemnościami.

Wdech i wydech. Wdech i wydech poza mną,

ponieważ jestem zgięciem wielkiej płachty czasu,

mieszkam w wygnaniu,

zmarszczka na powierzchni wody ciemnej jak milczenie.

Liść wpada do rzeki, a rzeka do morza.

Morze zakwita czerwienią ukwiałów.