Tyciuchne, tyciutynieczkie,
Bo przecież sam Maluśkiewicz
Był tyciuteńkim człowieczkiem.
Wziął łódeczkę pod pachę,
Wsiadł w samolot motyli
I powiedział: — Do Gdyni! —
Po godzinie — już byli.
Zameldował się w porcie
U pana kapitana:
— Czy jest miejsce na morzu?