Między oświadczeniami z któremiś się szerzył,

Powiedziałeś: że miałbyś za największe szczęście,

Ażebyś połączone przez wczesne zamęście,

Mógł oglądać te dzieci razem wychowane.

Dziś w słowie jego nową znajduję odmianę;

Nie szemrzę na nią, ani chciwa jestem zysku,

Lecz bym nie rada widzieć dzieci tych w ucisku:

Kochali się z dzieciństwa, jakże bez litości

Czynisz wbrew córki swojej woli i skłonności?

Przymusem niechętnemu chcesz jej oddać rękę,