AGATKA

Ten sowizdrzał dom cały przewrócić gotowy,

Co też on nie wyrabia! gada bez pamięci,

Lata z kąta do kąta, wierci się i kręci,

Każdą zaczepi; ja mu nie mogę darować,

Wczoraj na schodach chciał mię gwałtem pocałować;

Jam się od tej napaści jak mogła broniła,

Nareszciem go ze złości za włosy chwyciła,

Lecz śmiech mię jeszcze bierze, uciekł przelękniony;

A w ręku mym się został warkocz przyprawiony,