Bądź zdrów. Powiedz sobie, że skoro mnie skazałeś, nic mi nie byłeś winien; bądź okrutny, jeżeli masz odwagę, bądź szlachetny, jeżeli możesz. Słowem, zadaj mi ostateczny cios, abym cię jeszcze błogosławiła i kochała.

Hrabia de Crillon chciał cię prosić na obiad w piątek lub w niedzielę; bawi na wsi do jutra.

Powiedz mi, obecnie, kiedy wszystkie twoje pragnienia, wszystkie upodobania są zaspokojone, do kogo mają należeć chwile, które ci zostały? Proszę cię jedynie, abyś ich nie wyrzucał przez okno.

Moje listy, nie zapominaj.

Nie dostałam papierów, których pani Geoffrin oczekuje z niecierpliwością; odeślij mi je zaraz, proszę o to.

List CLXIII

Niedziela, o szóstej

Wszystko, co zechcesz, ale przydomek niesprawiedliwa nie jest na miejscu. Nie uwierzę nigdy, aby było niesprawiedliwym żalić się, skoro ktoś otrzymał uderzenie maczugą, od którego umiera, nie wyzionąwszy ducha wprost pod ciosem. Tak samo nie uwierzę, aby było niesprawiedliwością czuć się zranionym i zelżonym, kiedy ktoś nam mówi, bez najmniejszej potrzeby, szczegóły i fakta upokarzające dla tego, do kogo je mówi, a które powinny być co najmniej kłopotliwe dla tego, kto ich udziela, gdyby posiadał trochę, nie mówię już serca, ale przyzwoitości i delikatności.

Po tym wyjaśnieniu nie powiadaj już, że jestem niesprawiedliwa, bo to nieprawda; powiedz, że jestem nieszczęśliwa, powiedz, że żyję i że umrę z bólu, który mi zadałeś. Oto prawda, a ujrzysz, że fakty nie omieszkały jej potwierdzić.

Co do momentu, który wybieram na swoje żale, nie wybieram go, ponieważ zawsze postanawiam nie pokazać ci, co mnie rani; to byłaby jedyna szlachetna i rozsądna droga, ale bywają chwile, iż cierpienie silniejsze jest ode mnie; jestem słaba, ulegam i łamię się pod brzemieniem. Wreszcie cóż ci powiem? Nie oskarżam cię, ale też nie usprawiedliwiam siebie, na honor bowiem, sumienie nic mi nie wyrzuca, przynajmniej odnośnie do ciebie; ale się czuję bardzo winna i okrutnie też ukarana.