Dobranoc: był pan dopiero co prawie smutny; zmartwiona tym byłam, nie czyniąc sobie wszelako wymówek, jak pan wie bowiem:

Aby się czuć niewiernym, trzeba być kochanym.

Kawaler wyjaśnił mi pański smutek i żałowałam pana z całego serca.

Nie odmawiaj mi tego, o co proszę; przyrzekam panu w odpłatę ten niezdarny synonim płaczu i łez49; nieszczególny jest, ale zdolny tkliwością swoją wycisnąć łzy tym, których kocham, a przyprawiłby o spłakanie się z nudów człowieka z dowcipem i smakiem, ale też nie temu to rodzajowi ludzi otwieram swą duszę. Dobranoc; gdzie pan jest? Z pewnością tam, gdzie się czujesz dobrze; jest pan wesoły, ożywiony, zajęty i cały oddany tym, których masz koło siebie. Oto co się nazywa być miłym bez granic. Tankred, och! to bardzo piękne! są tam wiersze, które znajdują odzew aż w samym dnie duszy. Ale nic nie jest zgodne z tonem duszy czynnej, cierpiącej i miotanej burzami: musi żyć sama sobą. Do widzenia już.

List XLIII

Czwartek

Posyłam dawnych filozofów najmłodszemu ze wszystkich filozofów; chciałabym, aby się starał nie zgubić tej książki: rzadka jest dziś. Niech mi pan zwróci tom, o który prosiłam, potrzebny mi. Niech pan się rozejrzy koło siebie, jestem pewna, że go pan ma wraz z rozmaitymi broszurkami Woltera. Dobranoc, drogi, piersi mnie bolą, a to stąd, że czuję ból w duszy. Jakaż ja biedna! Zawdzięczam tobie życie i jestem nieszczęśliwa. Mam widzieć cię na chwilę; komuż możesz ją oddać, kto by czuł jej wartość, kto by się nią cieszył tak jak ja?

List XLIV

Poniedziałek, jedenasta wieczór

Rozmawiałam właśnie o panu, o pańskich sprawach, z panem d’Alembert; otóż przyszło mi do głowy uczynić panu szaloną propozycję: i właśnie dlatego nie tracę nadziei, że się pan na nią zgodzi. Niech pan się wybierze jutro ze mną na wieś; przepełni pan szczęściem panią Le Droit, a wie pan, że to co mówię, to nie czcza forma. Jeżeli pan jest zajęty wieczór, wrócimy dość wcześnie, aby pan nie chybił ani swoim przyjemnościom, ani przyjemności osób, które pana oczekują. Słowem, niech się pan rozpatrzy, czy możesz się wyrwać swoim sprawom, kłopotom, rozrywkom, schadzkom, operze, wizytom, pustce, próżni, słowem temu mnóstwu ważnych rzeczy, którym poświęcasz życie. Zwłaszcza (bez wątpienia zbyteczne i zarozumiałe zastrzeżenie), niech pan dla mnie nie robi poświęceń; to ja, przeciwnie, gotowam uczynić wszystkie. Jeśli pan odmówi, zaręczam, iż nie zdziwię się, ani pogniewam. Jest zupełnie naturalne, iż w wigilię wyjazdu wszystkie pańskie chwile mogą być zajęte; ale przynajmniej nie trwoń tych, które miałeś zamiar mnie poświęcić. Zwracam panu jutrzejszy wieczór; położę się za powrotem. We środę przyrzekłam spędzić wieczór w Ménilmontant; jeśli nie będę nadto cierpiąca, pojadę. Wymówiłam się dziś po obiedzie, ponieważ byłam bardzo cierpiąca, pojmuje pan bowiem, że nie mogłam mieć nadziei widzenia pana. Bardzo uprzejmie z pana strony, iż darowałeś mi tych kilka chwil, nie spodziewałam się ich i dziękuję po tysiąc razy, z szczerego serca, upewniam. Jeżeli mi pan ofiaruje dzień jutrzejszy, trzeba być u mnie przed południem; jeżeli, przeciwnie, ja go panu ofiaruję, niech pan nie przychodzi wcale; wstaję późno, spieszyłabym się z ubieraniem i miałabym tylko żal, że nie mogę z panem rozmawiać; ale we środę będę szczęśliwsza, skoro pan nie wyjeżdża. Proszę bardzo o odpowiedź.