Na ogół tekst Człowieka-maszyny zarówno w wydaniu 1753 r jak i w późniejszych, wzorowany jest na pierwszym wydaniu. Przeinaczenia tekstu, odbiegające od przejrzanych przez samego autora pierwszych dwóch wydań Człowieka-maszyny (1747 i 1751), mają przeważnie charakter czysto stylistyczny, częstokroć znów są zupełnie dowolne, jak np. w wyd. 1774 (Amsterdam), zawierającym sporo pomyłek drukarskich lub opuszczeń; toteż o tyle tylko je uwzględniłem, o ile zmieniały w czymkolwiek treść wywodów autora (§§ 39, 41). Dodać jeszcze należy, że „motto”, opuszczone w wydaniu 1774 (Amsterdam), umieszczone jest za to w wydaniu 1775 r, jakkolwiek po Przestrodze i Przypisaniu.

Właściwa krytyka tekstu Człowieka-maszyny rozpoczęła się bardzo późno, mianowicie dopiero w drugiej połowie wieku XIX. Wówczas, w r. 1865, ukazało się wspomniane już w niniejszej przedmowie nowe wydanie Człowieka-maszyny, sporządzone przez Assézata. Nie jest to jednak wydanie krytyczne w istotnym znaczeniu tego wyrazu: zawiera właściwie jeno przedruk wydania 1751 r. z nielicznymi uwagami krytycznymi, z których przecież nie wynika konieczność oparcia się właśnie o ten tekst późniejszy. Pracę krytyczną ciągną dalej po Assézacie wymienieni już w innym miejscu Quépat i Poritzky. Z przekładców dotychczasowych Człowieka-maszyny jeden tylko wydawca drugiego przekładu niemieckiego, Max Brahn uwzględnia — nawiasowo zresztą — pewne różnice, a raczej mówiąc ściśle, pewną różnicę między tekstem 1747 r. a wydaniem 1751 r.

Należy wreszcie powiedzieć cośkolwiek o odpowiedziach de la Mettriego pod własnym adresem oraz o jego autopamfletach, pozostających w najściślejszym związku z Człowiekiem-maszyną i z tego powodu przedrukowywanych zazwyczaj, już po śmierci autora, w zbiorowych wydaniach jego dzieł filozoficznych z wyjątkiem — rzecz znamienna — wydań 1751 i 1753 r. Jako pierwsze dzieło z tej kategorii wymieniamy tutaj wspomnianą już na początku niniejszego rozdziału rozprawkę pt. Człowiek jako coś więcej niż maszyna, wydaną pod nazwiskiem Luzaca (Londyn 1748), przedrukowaną zaś dopiero w wydaniu 1774 r. (Amsterdam). Usiłuje ona, pod pozorem obrony twierdzeń o niematerialności duszy, skompromitować gruntownie pogląd spirytualistyczny na tę kwestię, zbijając właściwe wywody Człowieka-maszyny za pomocą bardzo ryzykownych, a częstokroć i najwyraźniej niedorzecznych argumentów. Na twierdzenie np. Człowieka-maszyny, jakoby ciało ludzkie było zegarem, świeży zaś sok odżywczy — zegarmistrzem (§ 63), odpowiada Luzac-de la Mettrie: „dajcie chłopu wszystkie soki świata, niechaj pije najlepszy szampan — przecież aż do końca życia nie potrafi czytać, nie zrozumie logiki, ani nie zostanie doktorem”.

Przy tej sposobności de la Mettrie przemyca żywcem całe ustępy z Człowieka-maszyny, tak iż rozprawka czyni miejscami wrażenie plagiatu. Mimo tę okoliczność, mimo nawet wyraźne zastrzeżenie autora — w przedmowie — by książki jego nie uważano za replikę, wymierzoną przeciwko Człowiekowi-maszynie, przeciwnicy de la Mettriego chcieli koniecznie dopatrzyć się w L’homme plus que machine wody na swój młyn. Wymieniony już sprawozdawca niemiecki Windheim dodaje np. do zastrzeżenia autora wspomnianej rozprawki: „niemniej jednak czytelnicy, zarażeni trucizną Człowieka-maszyny, dobrze uczynią, gdy pozwolą się wyleczyć przez p. Luzaca”. Wszakże Haller, dowiedziawszy się już od innych o istotnym autorze Człowieka-maszyny, odsłonił tym razem w swym czasopiśmie („Göttingische Zeitungen von gelehrten Sachen” 1748, 30 maja) jego przyłbicę.

Drugie z kolei dziełko polemiczne de la Mettriego należy do arcydzieł jego niepospolitego kunsztu satyrycznego. Jest to odpowiedź na bezimienną krytykę Człowieka-maszyny (pióra zwolennika filozofii Wolffa, prof. Hollmanna), zatytułowana: List do mego rozumu, czyli anonim wyszydzony” (1749?). W Liście de la Mettrie m.in. wychwala ironicznie Kartezjusza za to, że ten nie wyciągnął konsekwencji ze swego poglądu na zwierzęta; czytamy tamże dalej, iż jeno „nauczyciele Ewangelii potrafią nam objaśnić tego filozofa”, wobec czego autor każe swemu niesfornemu i „trzpiotowatemu” rozumowi iść utorowaną drogą.

Wkrótce po tej odpowiedzi, skierowanej pod adresem istniejącego rzeczywiście krytyka, ukazał się List do Panny A. C. P., czyli Maszyna Powalona (1749), zwrócony do osoby ad hoc zmyślonej i zawierający pod tą postacią żywot i koleje pośmiertne „Pana Maszyny”, jak autor nazywa siebie w tym autopamflecie. Spotykamy się tam z tymiż zarzutami przeciwko „Panu Maszynie”, które podniósł Haller w polemice z de la Mettriem. I to dziełko zostało poważnie potraktowane przez przeciwników Człowieka-maszyny, a jeden z nich przełożył je nawet na język niemiecki, dodając w licznych miejscach do oryginału własne, dość mocne przymiotniki, cechujące charakter i rodzaj działalności „Pana Maszyny”.

Wobec takiego powodzenia swej satyry wypuścił de la Mettrie w ślad za nią Odpowiedź autorowi „Maszyny Powalonej”, w której, wskrzeszając „Pana Maszynę”, obsypuje zrazu jego biografa, tzn. siebie, rozmaitymi komplementami, aby zaraz potem zaatakować siebie na całej linii, ośmieszając z jednej strony Hallerowskie zarzuty, z drugiej jednak podsuwając swoim przeciwnikom nowe argumenty polemiczne. Ci znów, jak np. przekładca niemiecki Listu do Panny A. C. P. nie omieszkali zrobić użytku z nadarzającej się szczęśliwie sposobności: „byłoby Panu bardzo łatwo wykazać” — powiada de la Mettrie, zwracając się do autora Maszyny Powalonej — „że np. Człowiek-maszyna przepisany jest z Kartezjusza, moje zaś dziełko Człowiek-Roślina — z Linneusza”. Oryginalny ten sposób dokuczenia przeciwnikom przyczynił się, rzecz prosta, nie tylko do powstania coraz to innych legend o „plagiatach” de la Mettriego, ale i do przysporzenia badaczom życia i działalności literackiej autora Człowieka-maszyny wielu trudności przy komentowaniu i odcyfrowywaniu jego „apokryfów”. Chcąc więc możliwie wszechstronnie wyświetlić nieznane dotychczas dokładnie dzieje losów Człowieka-maszyny, nie mógł przekładca w niniejszej przedmowie uchylić się od rozpatrzenia również i pism wspomnianych.

IV. O przekładzie Człowieka-maszyny

Posługiwałem się przy przekładaniu tekstem pierwszego wydania Człowieka-maszyny jako najkompletniejszym i najpewniejszym, gdyż zmiany i opuszczenia, spotykane w wydaniu 1751 r., mają na celu, jak wykazałem we właściwym miejscu, lepsze ukrycie istotnego miejsca druku albo też tłumaczą się względem na nowe otoczenie autora. Zaznaczyłem jednak w uwagach do przekładu wszystkie odstępstwa w wydaniu 1751 r. i następnych od tekstu pierwotnego, przy czym dodać muszę, że zarówno wymienieni poprzednio monografiści, jak i wspomniany przekładca niemiecki uwzględnili te ustępstwa tylko w nieznacznej części. Uwagi krytyczno-tekstologiczne, źródła częstych u de la Mettriego cytat, analogicznie brzmiące ustępy z innych dzieł autora, objaśnienia rozmaitych aluzji, komentarze treściowe itp. — podaję poza tekstem przekładu, natomiast uwagi samego autora umieszczam pod tekstem, oznaczając je gwiazdką dla odróżnienia od uwag przekładcy75.

W dziedzinie redakcji tekstu wypadło mi niejako dokonać dzieła zaniedbanego przez autora, który, acz inne swe prace podzielił systematycznie na rozdziały i paragrafy, pofolgował swym myślom w Człowieku-maszynie, pozwalając im przez „pośpiech w myśleniu i pisaniu”, jak czytamy w Liście do mego rozumu — wylać się jednym nieprzerwanym potokiem. A byłoby błędem z braku podziału formalnego wnioskować o braku wszelkiej systematyczności w wykładzie treści Człowieka-maszyny. Znajdujemy przecież w samym tekście wyraźne wskazówki, niepozostawiające najmniejszej wątpliwości o należytym rozczłonkowaniu materiału faktycznego, że wspomnę np. o porządku dowodów na rzecz zależności duszy od stanów ciała (część druga, I–III), o wyliczeniu stadiów rozwoju umysłowego człowieka (część trzecia, I–V) itp. Wobec tego tylko szczegółowszy podział na paragrafy może mieć niekiedy pewne cechy dowolności, jakkolwiek i tutaj usiłowałem stosować się do intencji autora tam, gdzie były widoczne, jak np. w częściach pierwszej i drugiej. Pozwalam sobie wyrazić mniemanie, że podział mój przyczynił się do ujawnienia biegu myśli autora — biegu wprawdzie żywego i wartkiego, jednakowoż niezbaczającego na ogół z wytkniętego z góry szlaku. Dla ułatwienia orientacji dodałem jeszcze spis rzeczy, oraz wykaz najważniejszych osób i rzeczy, o których mowa w Przestrodze drukarza, Przypisaniu, tudzież w Człowieku-maszynie.