O! jak miłośnie twoja ręka biała

Ujęła czarny dzbanek... z tego dzbanka

Płyną maliny, a z alabastrowej

Piersi wytryska drugi taki strumień

Piękniejszy barwą od krwi malinowej.

Ach! twój zabójca od dwu będzie sumień

Ścigany za te dwa strumienie krwawe...

Nie... to zwierz leśny musiał zabić ciebie,

Człowiek by nie mógł — Boże!... oto rdzawe

Leży żelazo — to człowiek!... Ach w niebie